Dzień Dziecka. Tym, którzy nie mieli dzieciństwa.

Są takie słowa, które zazwyczaj u ludzi budzą uśmiech i radość. Takie, do których skojarzenia są najczęściej pozytywne, pełne ciepła. Jednym z takich słów jest dzieciństwo.

Wielu osobom dzieciństwo kojarzy się z beztroską, radością, zabawą. Pachnie domowym ciastem, owocami zrywanymi w lecie. Przywołuje dotyk ciepłej dłoni mamy, wygłupy z tatą, błoto z podwórka na rękach i ciepłą kołdrę zwiastującą błogi nocny odpoczynek. Na dźwięk tego słowa przypominają się pierwsze przyjaźnie i miłostki. Wspomina się czas zadrapanych kolan i złamanych małych serc cierpliwie wychuchanych i wycałowanych przez mamę. Tatę uczącego jeździć na rowerze, wspinać się na drzewo i pływać w jeziorze. Czas, kiedy wszystko było prostsze, bo dorosłość to już zupełnie inny świat.

Niestety jest na tym świecie sporo osób, dla których to jedno słowo jest pojęciem wykrzywionym. Gdy ktoś je przy nich wypowie, pojawia się ścisk w żołądku a do gardła spływają łzy. Gdy ich zapytasz o wspomnienia z dzieciństwa, uśmiechną się i powiedzą, że niewiele pamiętają ale w sumie to mieli normalne dzieciństwo. Nie wiesz, że gdy za chwilę będą sami, wybuchną płaczem albo pójdą się napić lub schowają pod kołdrą.

To Dorosłe Dzieci Alkoholików. Nie rozpoznasz ich na ulicy, nie mają plakietki na czole. Ich dzieciństwo było koszmarem. A w zasadzie to nie mieli dzieciństwa. Bo dzieciństwo ma swoje prawa, które im zostały odebrane. Nie było poczucia bezpieczeństwa a jedynie codzienny strach i niepewność jutra. Nie było ciepłych dłoni i porannego kokoszenia się z bitwą na poduszki. Była codzienna bitwa o przetrwanie. O poranku w niedzielę nie było radosnego śniadania tylko przemykanie na palcach, żeby nie rozjuszyć skacowanego rodzica. Nie było beztroskich zabaw, bo w głowie były dużo poważniejsze zmartwienia. Zbyt poważne, jak na małą głowę. Noc i łóżko nie były azylem i spokojem ale wylęgarnią potworów. Nocne krzyki, przemoc, czasem molestowanie. Nie zapach ciasta a smród wódki. Mama nie uśmiechnięta, ale zapłakana, z oczami podpuchniętymi często nie tylko od płaczu. Strach, beznadzieja, ciemność i wielki wstyd.

Wstyd, który sprawiał, że unikali rówieśników, nie zapraszali nikogo do domu. Zmowa milczenia, bo co to za ptak, który we własne gniazdo…

Nie wiedzą, jak to jest być dzieckiem. Jako dorośli mają w sobie wiele słusznego żalu o to, że stracili coś niezwykle cennego, że nie dostali tego, co im się po prostu należało, jak przysłowiowa micha psu – miłości, akceptacji, spokoju, poczucia bezpieczeństwa i wsparcia od osób najbliższych. Zamiast słodyczami byli karmieni trucizną.

Aby przetrwać, weszli w role, które do nich przylgnęły – bohatera, maskotki, niewidzialnego, kozła ofiarnego. Wykształcili setki mechanizmów obronnych. Założyli pancerze niedotykalności i braku zaufania. Każdy jest podejrzany, nikomu nie można wierzyć. Ludzie nie dotrzymują obietnic i zawodzą zawsze wtedy, gdy już się przed nimi odsłonisz.

Jeśli mają dzieci, jest im cholernie trudno je wychowywać, bo mają antywzorzec rodzica. Stają jednak na głowie, aby zapewnić swoim dzieciom szczęśliwe dzieciństwo – choć sami czasem nie wiedzą, jak powinno wyglądać. Cisi herosi ukryci w społeczeństwie.

Nie wiedzą, co to znaczy być dzieckiem Bożym, bo nie wiedzą, co znaczy być dzieckiem. Jeśli ojciec był alkoholikiem, Bóg Ojciec jest postrachem. Jeśli piła mama – mogą mieć awersję do Maryi. Przykazanie „Czcij ojca swego i matkę swoją” powoduje mdłości i nieustanne poczucie winy. Społeczne zobowiązanie opieki nad starymi i schorowanymi rodzicami sprawia, że trzęsą się ze strachu i obrzydzenia. I mają wyrzuty sumienia, że nie mogli lub nie mogą zrobić nic, aby rodzic przestał pić.

Jeśli jesteś jednym z nich, to chciałabym Cię mocno przytulić i razem z Tobą popłakać w tym dzisiejszym dniu – Dniu Dziecka.

Masz prawo czuć wielki żal, ogromny gniew i bezgraniczną tęsknotę za tym, czego nigdy nie miałeś.

Masz prawo wściekać się na tych, którzy mieli Ci to dać a tego nie zrobili. Na swoich rodziców. To normalne, że były, są i będą takie chwile, w których jednocześnie kochasz ich i nienawidzisz, bo tak mają skrzywdzone dzieci. Można czuć to jednocześnie.

Masz prawo porzucić wstyd i mówić głośno o tym, co Cię spotkało. Nie jesteś w żaden sposób odpowiedzialny za alkoholizm Twojego rodzica. To on jest za to odpowiedzialny, nie Ty. Przerwanie milczenia nie jest zdradą rodziny, jest początkiem zdrowienia. Milczenie jest zdradą Ciebie, Twojej duszy, Twojej zszarganej godności.

Masz prawo szukać dla siebie pomocy. Podjęcie terapii nie oznacza, że jesteś nienormalny, zepsuty, gorszy. Oznacza wzięcie odpowiedzialności za swoje życie i wielką odwagę, by wyjść na wolność.

Masz prawo odciąć się fizycznie i emocjonalnie od pijącego rodzica. Masz prawo mieć własne, szczęśliwe życie. Jego nie zmienisz, nie masz żadnego wpływu na jego alkoholizm, ale masz wpływ na własną drogę.

Masz prawo cieszyć się ze swoich sukcesów i być szczęśliwym i spełniony człowiekiem.

Pragnę Ci powiedzieć, że to wszystko naprawdę jest możliwe, bo sama przez to przeszłam.

Nie zmienisz swojej przeszłości. Nie dostaniesz już tego, czego nie dostałeś kiedyś. Z tym trzeba się pogodzić. Przeżyj do końca ten ból, ten żal i gniew, i odpuść.

Marcin Gajda powiedział kiedyś, że jeśli studnia dzieciństwa jest pusta lub jest w niej bardzo niewiele wody, to może być tak, że będziesz się jej kurczowo trzymał tak długo, aż umrzesz z pragnienia nie widząc, że kawałek dalej płynie życiodajne źródło. Weź z tej studni tyle, ile w niej jest i idź własną drogą.

Tym życiodajnym źródłem jest Bóg. Ale nie ten, którego oskarżasz o swoje cierpienie. Nie ten, który wydaje Ci się być daleki, zimny i oschły. Nie sędzia, rozliczający Cię z każdego upadku, surowy i wymagający, przemocowy i uciskający jak Twój ojciec alkoholik. Albo słaby, nieingerujący, nie potrafiący ochronić jak Twój ojciec współuzależniony z pijącą matką. Takiego Boga nie ma. To tylko Twoje wyobrażenie o Nim. To mapowanie, które powstało w Twoim umyśle pod wpływem doświadczeń małego dziecka.

Źródłem życia jest Wszechpotężny Bóg w Trójcy. Doskonała Miłość, która utkała Cię w łonie Twej matki. Która nosiła Cię na rękach i przytulała do swojego policzka jak niemowlę. To Miłość, która obiecała Ci, że o Tobie nie zapomni, choćby rodzona matka miała Cię gdzieś. To Tata, który nie ma nic wspólnego z Twoim ziemskim ojcem. Najbardziej kochający ze wszystkich, który pragnie tylko Ciebie. Który wyrył Cię na swoich dłoniach gwoźdźmi, gdy z miłości oddał za Ciebie życie, byś Ty mógł żyć pełnią i niczego się już nie bał.

Wszelkie zło, którego doświadczyłeś było konsekwencją wyborów ludzkich a nie sadyzmem Boga. On cierpiał razem z Tobą, gdy jedno jego ukochane dziecko zeszło z Jego drogi i krzywdziło inne najukochańsze dziecko, czyli Ciebie.

Jesteś Jego najukochańszym dzieckiem. On pragnie, byś był szczęśliwy. Jeśli odetniesz się od tego źródła, będziesz umierał z pragnienia, którego nic i nikt oprócz Boga nie jest w stanie ugasić.

On w Swoim Synu daje Ci nieskończoną Miłość przez Ducha, który ma moc wskrzesić Twoje obolałe i poranione serce. On da Ci moc, dzięki której ożyjesz. On tchnie radość do Twojego wnętrza i pokój do twojej duszy.

W Dniu Dziecka uwierz nareszcie w to, że jesteś najukochańszym dzieckiem najwspanialszego Taty. Świętuj dziś właśnie z tego powodu. Spraw sobie prezent, o którym marzysz, uśmiechnij się do lustra i przytul mocno swoje wewnętrzne dziecko.

Z pomocą Boga daj temu dziecku to, czego nie dostało w dzieciństwie – bezwarunkową miłość, pokój, poczucie bezpieczeństwa i duuuuużo radości. Popatrz na małe dzieci i ucz się od nich. Tak jak one bezwzględnie zażądaj, aby Najdoskonalszy Tata (i Najdoskonalsza Mama jednocześnie, gdyż Bóg Ojciec ma w sobie pełnię ojcostwa i macierzyństwa) wziął Cię na kolana i mocno przytulił. To Twoje prawo, które Bóg z wielką radością wyegzekwuje.

Ciesz się dzisiejszym dniem a każdy następny niech będzie nieustannym Dniem Dziecka Bożego. Bo przede wszystkim jesteś DDB – Dorosłym Dzieckiem Boga.

Czas rozpocząć zmianę ostatniej literki akronimu, którym siebie opisujesz.

Pozdrawiam Cię serdecznie i do poczytania!

😀

You may also like

2 komentarze

  1. Wielkie dzięki za ten wpis 🙂
    Nie jestem DDA ale jestem kimś, kto codziennie styka się z bólem małych dzieci – dzieci dorosłych alkholików. To co napisałaś pomoże mi w pracy |:). Jeszcze raz dziękuję – Dorota

  2. Dziękuję za ten tekst. Mam koleżankę, tzw. kobietę sukcesu, dla której najlepszym dniem w życiu dla niej i rodzeństwa był dzień śmierci jej ojca alkoholika.Mówiła mi, jak bardzo się wtedy cieszyli w domu. Bo skończyło się nie tylko jego pijaństwo, lecz także regularne, codzienne bicie pasem jako jedyna metoda wychowawcza.

    Módlmy się i pośćmy w jakikolwiek, choćby najprostszy sposób, w intencji dzieci i kobiet, które przeżywszy wiele lat koszmaru nie dają rady się pozbierać, które gniecie nienawiść do niedobrego rodzica, czy męża i żal do Boga, że do krzywdy dopuścił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.