DDA – „Pokaż Kotku, co masz w środku”, czyli kto w nas siedzi. Część I. Wewnętrzny krytyk. Rozbrojenie wroga.

W poprzednim wpisie zaproponowałam ćwiczenie polegające na zidentyfikowaniu tych osób, które składają się na Twojego Wewnętrznego Krytyka (patrz: https://strefapolcienia.blog.deon.pl/2019/04/12/dda-pokaz-kotku-co-masz-w-srodku-czyli-kto-w-nas-siedzi-czesc-i-wewnetrzny-krytyk/).

Jeśli wykonałeś już to ćwiczenie, zapraszam do kontynuacji, jeśli nie – zapraszam do wykonania go. W tym tekście bowiem skupię się na tym, jak można parszywca rozbroić, gdy już wiemy, co do nas mówi i skąd się wziął.

Człowiek jest istotą trójwymiarową – składa się z ciała, duszy (czyli psychiki i emocji) oraz ducha – najgłębszego sanktuarium spotkania ze Stwórcą. Wewnętrzny Krytyk oddziałuje na wszystkie te sfery. Warto to sobie uświadomić, aby wiedzieć, o co walczymy i dlaczego naprawdę warto się go pozbyć.

Ciało

Jeśli żyjemy w ciągłym niezadowoleniu z siebie, nasze ciało również obrywa. Napięcie przejawia się w bólach pleców, karku, głowy, problemach żołądkowych i osłabionej odporności. Depresja, do której często doprowadzają nas negatywne myśli o nas samych, przejawia się psychosomatycznie. Chodzimy ze spuszczoną głową, nie czujemy się dobrze we własnym ciele, odczuwamy napięcia i bóle emocjonalne dosłownie na płaszczyźnie fizycznej. Wewnętrzny Krytyk rujnuje nasze zdrowie fizyczne. Często przez niego jemy za mało lub za dużo, nie dbamy o swoje ciało, które przecież jest świątynią Ducha Świętego, a więc nie można go traktować z nienawiścią.

Dusza (psychika i emocje)

Tutaj Wewnętrzny Krytyk ma największe pole do popisu. Sieje spustoszenie, powodując w nas autoagresję. Przez jego trujące podszepty zatapiamy się w smutku, poczuciu beznadziei, bycia niekochanym. Często doprowadza do depresji. To, jak postrzegamy samych siebie, rzutuje także na nasze relacje z innymi – boimy się bliskości, nie potrafimy być asertywni w stosunku do tych, którzy ewidentnie nas wykorzystują, nie umiemy przyjąć miłości i akceptacji, które ktoś pragnie nam ofiarować. Wszędzie doszukujemy się fałszu i oszustwa – jeśli ktoś nas komplementuje, to z pewnością kłamie, bo albo ma w tym jakiś interes, albo wynika to z litości. Nie potrafimy budować zdrowych relacji partnerskich. Rozpadają się nam małżeństwa albo w ogóle nie wchodzimy w bliskie relacje intymne. Wewnętrzny Krytyk rujnuje naszą psychikę i relacje – jątrzy i oddala nas od relacji z ludźmi.

Duch – miejsce przebywania Boga w Twoim wnętrzu

Bóg – Twój Stwórca i Zbawiciel, Twoje tchnienie życia, mieszka w Twojej głębi. Jest tam cały czas i czeka na Ciebie, abyś się z Nim spotkał. Wewnętrzny Krytyk stawia mur między Tobą a kochającym Stwórcą. Oddziela Cię od Niego poprzez kłamstwa o Tobie, zakłamując także obraz Tego, który Cię kocha największą miłością.

Każde zdanie, które zapisałeś na kartce jest nie tylko ciosem w Twoją psychikę ale także pewnego rodzaju związaniem duchowym z osobą, która to kłamstwo wypowiedziała, dokładając cegiełkę do tego ogromnego muru oddzielającego Cię od prawdy o sobie i od Boga, który w Tobie mieszka.

Pamiętam moment z rekolekcji „Matka i córka. Więź czy więzy?” prowadzonych przez wspaniałą Irenę Neumueler (nie jest to płatne lokowanie produktu 🙂 ). Miałyśmy przypomnieć sobie jedno zdanie wypowiedziane przez matkę, które najmocniej nas zraniło i tkwi w naszych sercach. Następnie podczas modlitwy prosiłyśmy o uwolnienie nas od tego związania emocjonalno-duchowego, które tak naprawdę powodowało, że nie mogłyśmy pójść naprzód w naszym życiu. U mnie tym zdaniem było stwierdzenie: „Jesteś moją córką i mogę zrobić z tobą, co tylko zechcę.” Było ono wypowiedziane do mnie z wielką nienawiścią i komunikatem między wierszami, że może mnie nawet zabić, jeśli tylko będzie chciała. To zdanie wiązało mnie z nią przez wiele lat powodując mechanizm współuzależnienia, z którego bardzo trudno było mi się wyplątać. Tamten moment był początkiem wychodzenia z tej chorej relacji. Dziś, choć moja mama nadal jest nieszczęśliwą, chorą kobietą, zniszczoną przez nałóg, w którym tkwi, nie ma już nade mną tej emocjonalnej i duchowej władzy, którą miała przez wiele lat jeszcze po założeniu przeze mnie rodziny i mocnym ograniczeniu kontaktów z nią.

Słowa mają wielką moc. Mogą uleczyć lub zabić. Mogą dodać skrzydeł lub je uciąć. Te, które zapisałeś na kartce, budzą w Tobie z pewnością wiele emocji: ból, gniew, lęk, nienawiść, żal, smutek, poczucie bycia niechcianym, niekochanym, odrzuconym. Zostały wypowiedziane przez ludzi, którzy nie umieli mądrze kochać. Być może nawet nie zdawali sobie sprawy, jak bardzo Cię zranili. Zapraszam Cię do kontynuacji ćwiczenia, które rozpocząłeś.

Znajdź chwilę ciszy, najlepiej w samotności – zamknij się w osobnym pokoju, idź na spacer, znajdź miejsce, w którym będziesz się czuł dobrze i bezpiecznie. To, co zrobisz, będzie trudne i może być bolesne, ale bez oczyszczenia rany ona nigdy się nie zagoi. Po kolei, zdanie po zdaniu, wyobraź sobie tę osobę, która jest jego autorem lub przyczyną. Usłysz to zdanie właśnie z ust tej osoby. Nazwij uczucie, które się w Tobie pojawia w stosunku do tej osoby, gdy słyszysz to, co do Ciebie mówi. Zapisz to, co czujesz, w trzeciej kolumnie. Nie bój się, nawet jeśli będzie to uczucie według Ciebie nieakceptowalne, takie jak silny gniew, wściekłość a nawet nienawiść. Poczuj je mocno i wyraźnie. Powiedz sobie na głos, że masz prawo tak czuć, ponieważ to, co słyszysz, obraża Cię i poniża a nikomu nie wolno poniżać, upokarzać i obrażać drugiego człowieka. To głos Twojej siły, którą w sobie masz, głos Twojego Obrońcy – Boga, który nie zgadza się na upokorzenie i poniżenie swojego ukochanego dziecka. On Cię po to stworzył, byś był koroną stworzenia i w Jego oczach jesteś cenny.

Gdy już zaakceptujesz wszystkie uczucia, które się pojawiły, wyobraź sobie siebie samego jako to małe dziecko, któremu zrobiono tak wielką krzywdę. Podejdź do niego i mocno przytul, wiedząc jakie uczucia przeżywa. Pociesz je i powiedz mu, że go kochasz i że to wszystko, co usłyszało jest nieprawdą, że jest wspaniałe, warte kochania, ważne i potrzebne światu i ludziom. Nie koncentruj się już na winowajcy, skoncentruj się na dziecku, które doznało krzywdy. Nie myśl o zemście a o ukojeniu w bólu. Zabierz to dziecko od tych osób, weź je za rękę i zabierz do siebie, aby czuło się bezpiecznie. Tamtych sytuacji już nie ma, tamtych słów i ludzi już nie ma w Twoim życiu. Jest tu i teraz, w którym to Ty decydujesz, co jest prawdą o Tobie. Oni już nie mają nic do powiedzenia, nawet jeśli nadal próbują.

Ci ludzie krzywdzili Cię, bo sami byli nieszczęśliwi. Nie potrafili kochać, może sami byli niekochani. Nie usprawiedliwia ich to i nie pozbawia odpowiedzialności, ale otwiera dla Ciebie przestrzeń do empatii dla nich. Trudno jest kochać krzywdziciela ale można zacząć od współczucia dla niego. Tak, to Ty jesteś ofiarą ich działań, ale to, co zrobili skrzywdziło też ich – jad truje w tym wypadku również truciciela. Jak wielką tragedią i upadkiem człowieka jest krzywdzenie innych – zwłaszcza bezbronnych. Spróbuj wzbudzić w sobie takie uczucia. Wiem, że to bardzo trudne ale bez tego będziesz nadal rozpamiętywał słowa, które Cię dotknęły.

Daleka jestem na co dzień od doszukiwania się wszędzie szatana, ale w przypadku Wewnętrznego Krytyka i jego wpływu na sferę duchową, ewidentnie zawsze wyczuwam jego obecność. Z greckiego diabolos znaczy ten, który dzieli a sam Jezus nazywa go ojcem kłamstwa. To, jak wpływa na nas Wewnętrzny Krytyk, to działanie diabelskie właśnie w takim znaczeniu – sączy w nas kłamstwo o nas samych i powoduje rozłam między nami a prawdą o nas, między nami a innymi ludźmi i Bogiem. Dlatego też walka z Wewnętrzym Krytykiem nie może zatrzymać się jedynie na płaszczyźnie emocjonalnej, gdyż bardzo mocno cierpi nasz duch. Do pełnego zwycięstwa potrzebujesz Mocy z Wysoka – potrzebujesz wsparcia całej Trójcy. Jeśli tylko otworzysz się na Miłość Boga, On z chęcią Cię wesprze. Nie wykona całej pracy wewnętrznej za Ciebie, ale da Ci siłę, by przeciwstawić się kłamcy.

Nawet jeśli dawno z Nim nie rozmawiałeś, jeśli jesteś daleko od Niego, a w zasadzie to zwłaszcza w takim przypadku, pomyśl teraz o Bogu Ojcu. Nie o starszym panu na chmurce, nie o swoim własnym niedostępnym emocjonalnie tacie, nie o surowym sędzi, który tylko czyha na Twoją pomyłkę. Pomyśl o Wszechpotężnym Stwórcy, który cały jest Miłością, Dobrem i Pięknem. Który kocha Cię niezmierzoną Miłością, zazdrosną i wielką – nie chce oddać Cię nikomu, kto chce zrobić Ci krzywdę. O Tym, który Cię stworzył i podtrzymuje przy życiu. Tym, który utkał Cię w łonie Twej matki i stworzył Cię tak pięknym. Tym, który w swoim Synu wyrył Cię na swoich dłoniach na krzyżu. Pomyśl o Duchu, który jest Jego tchnieniem w Twoim wnętrzu, który ożywia Twoje serce i powoduje, że jałowa ziemia Twojego serca staje się bujnym ogrodem.

Pokaż mu wszystko, co przeżyłeś, wszystkie te kłamliwe zdania, które zapisałeś na kartce, wszystkie uczucia, które wstrząsnęły Twoim sercem. Nie bój się – On to wszystko udźwignie, przyjmie.

Następnie powiedz mu z pełną ufnością:

Boże, najlepszy Ojcze, mój Tato, mój Stwórco! W Twoje przenajświętsze Imię i w Imię Twojego Syna, który stał się człowiekiem, bym mógł żyć pełnią życia, który umarł i zmartwychwstał dla mnie, bo tak mnie ukochałeś oraz w Imię Twojego Ducha, którego tchnąłeś do mojego wnętrza, by moje serce mogło rozkwitnąć, odcinam się od tych słów, które mnie zraniły, które są kłamstwem na mój temat. Jestem Twoim ukochanym dzieckiem i  w Tobie jest moja radość i nadzieja. Jestem piękny, bo mnie takim stworzyłeś. Jestem wart miłości, bo z Niej powstałem w Twoim odwiecznym zamyśle. Wszystkie kłamstwa i poniżenia oddaje w Twoje ręce, by mnie więcej nie oddzielały ode mnie samego, od Ciebie i od innych ludzi, których mi dajesz. Pomóż mi przebaczyć tym, którzy mnie poniżyli i upokorzyli tymi słowami. Pomóż mi przebaczyć samemu sobie, że traktowałem samego siebie bez miłości i należnego mi szacunku oraz że nie wierzyłem w to, co Ty o mnie mówisz w swoim Słowie i swoim Synu. Sam tego nie dokonam, ale Ty jesteś Bogiem, dla którego nie ma nic niemożliwego. Oddaję Ci mój brak umiejętności przebaczenia. Spraw, abym gdy znów pojawi się mój Wewnętrzny Wróg, potrafił z mocą odrzucić jego kłamstwa, bo prawda o mnie jest w Tobie. Amen.

Kartkę spal lub podrzyj na drobne kawałeczki. Nie wracaj już do tych słów i osób.

Wstań, podnieś głowę i idź! Czeka Cię wiele do zrobienia!

W kolejnym tekście zbudujemy Twojego Wewnętrznego Obrońcę, który w zasadzie już w Tobie jest, ale trzeba Go wydobyć na wierzch i sprawić, byś zamiast słów kłamstwa usłyszał słowa prawdy o Tobie.

Pozdrawiam Cię serdecznie i do poczytania!

😀

 

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.