POST URODZINOWY – 15 KROKÓW DO BYCIA SPEŁNIONĄ KOBIETĄ

PIĘTNAŚCIE KROKÓW DO BYCIA SPEŁNIONĄ KOBIETĄ

Panowie, z góry proszę o wybaczenie, ale z racji tego, że jestem kobietą a ten post jest wyjątkowo osobisty, poniższy zestaw dobrych praktyk jest dedykowany Paniom, gdyż o Paniach będzie traktował. Nie oznacza to bynajmniej, że Panowie nie mogą sobie tych punktów dostosować do płci własnej :). A więc jedziemy!

Dziś są moje trzydzieste trzecie urodziny i jestem z tego powodu niezwykle szczęśliwa. Ten blog miał być moim prezentem dla samej siebie właśnie z okazji dzisiejszego dnia, ale tak się złożyło, że otwarcie nastąpiło nieco wcześniej, pod wpływem wielkiego przypływu radości z napisania dla Was pierwszego tekstu.

Chciałabym podzielić się z Wami piętnastoma przekonaniami/postawami/działaniami, które być może są banalne, ale dla mnie w okresie ostatnich kilku lat stanowiły przewrót kopernikański. Praktykowanie tych zasad doprowadziło mnie do przeobrażenia z osoby niepewnej siebie, zakompleksionej i negującej swoją wartość do bycia kobietą, która dzisiaj czuje się spełniona ale wciąż ma coraz większy apetyt na życie. Nie jest to lista o jakiejś z góry ustalonej hierarchii – raczej jest to zbiór moich odkryć uporządkowanych dość spontanicznie (co raczej mi się nie zdarzało wcześniej – zawsze musiał być jakiś analityczno – symetryczny porządek rzeczy 😀 ).

15 KROKÓW DO BYCIA SPEŁNIONĄ KOBIETĄ

1. Uwierz w to, że Bóg Cię kocha i naprawdę nie chce, żebyś była nieszczęśliwa.
2. Praktykuj wdzięczność za drobne rzeczy – dostrzegaj nawet najmniejsze okruchy dobra w ciągu dnia. Wdzięczność uwalnia serce od zazdrości i zgorzknienia
3. Nie porównuj się z nikim – ani z tym, którego uważasz za lepszego, ani z tym, którego uważasz za gorszego od Ciebie – każdy ma swój bagaż i swoją historię.
4. Codziennie spójrz w lustro choć raz i powiedz sobie „Jestem fantastyczna” (to była terapia zalecona przez moją najukochańszą przyjaciółkę – Aguś: dziękuję po stokroć!)
5. Odpuść perfekcjonizm. Wystarczy, że będzie dobrze – nie musi być idealnie.
6. Zaakceptuj i przyjmij wszystkie (!) swoje uczucia. Daj sobie do nich prawo, nawet jeśli nie są miłe. Tak samo zrób ze swoimi wadami, słabościami i grzechami!*
7. Naucz się odpoczywać. Komunikuj bliskim spokojnie i stanowczo, że potrzebujesz odpoczynku.
8. Pozwól sobie na drobne przyjemności – kawę i ciastko, kieliszek dobrego wina, podarunek dla samej siebie. Bądź dla siebie dobra – najpierw zadbaj o siebie, żebyś mogła zadbać o innych (z pustego i Salomon nie naleje 😛 )
9. Nie przejmuj się opiniami innych – nie da się zadowolić wszystkich. Jedyną Osobą, przed którą zdasz relację jest Szef Wszystkich Szefów – przeglądaj się w Nim a zobaczysz bezgraniczną miłość!
10. Nie zostawiaj niczego „na specjalną okazję” – każdy dzień jest specjalną okazją do czerpania radości z życia. Załóż do kina wyjściową sukienkę. Użyj wreszcie tych dobrych perfum. Wyciągnij ładną bluzkę z szafy i załóż ją na zakupy do warzywniaka.
11. Skorzystaj z porady wizażystki – określ swój typ urody i zacznij zmieniać swoją garderobę. Zaoszczędzisz czas i pieniądze, i wreszcie poczujesz, że dobrze wyglądasz :).
12. Uwierz w to, że cokolwiek złego się dzieje – trwa to tylko teraz i na pewno kiedyś się skończy.
13. Spełniaj swoje marzenia – te małe i te największe – życie jest naprawdę za krótkie, żeby je odkładać do czasu emerytury lub z nich rezygnować, bo „co ludzie powiedzą”.
14. Ucisz wewnętrznego krytyka – najlepiej wyślij go w kosmos 🙂 – to nie jest Twój głos, a w dodatku typ bezczelnie kłamie :D**
15. Nawiąż kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem i zatroszcz się o nie. Daj mu czasem dojść do głosu, zwłaszcza jeśli chodzi o radość – uciesz się spontanicznie, nie przejmując się, jak zareagują inni (parz punkt 9)***

To większość, pewnie coś by się jeszcze znalazło, ale na początek na pewno wystarczy.

Jak mówił ks. Kaczkowski: „Zacznij żyć, jest później niż Ci się wydaje”.

Pozdrawiam Cię serdecznie i do poczytania!
😀


* akceptacja i przyjęcie nie oznacza rezygnacji z pracy nad sobą, ale o tym będę jeszcze pisała dokładniej w postach dotyczących DDA (aczkolwiek myślę, że ten temat dotyczy nie tylko ludzi z dysfunkcjami)
** o wewnętrznym krytyku pojawi się na pewno post w kategorii DDA – sprawa życia i śmierci, warto się dowiedzieć, co to za paskud i jak go pokonać (a się da! naprawdę!)
*** temat wewnętrznego dziecka również będzie poruszany w ramach działu DDA – niezwykle istotna kwestia, sama doświadczyłam uzdrowienia, o którym na pewno napiszę!

You may also like

4 komentarze

  1. Najpierw życzenia urodzinowe, dla wspaniałej kobiety, o ścisłym i jednocześnie romantycznym umyśle, matki trójki dzieci – za co należą Ci się słowa pochwały, bo nie narzekasz, tylko cieszysz się tym największym skarbem.

    Tylko z tym nieodrzucaniem uczuć mi coś nie gra:

    6. Zaakceptuj i przyjmij wszystkie (!) swoje uczucia. Daj sobie do nich prawo, nawet jeśli nie są miłe. Tak samo zrób ze swoimi wadami, słabościami i grzechami!*

    Niedawno poznałem rozwodzących się ludzi – w zasadzie bez widocznych wad i nałogów, z dwójką wspaniałych dzieci, bo mama i żona z rozbrajającą szczerością wyznała, że po prostu przestałam go kochać. Dopiero teraz spotkałam prawdziwą miłość i nie będę się ograniczać.

    Zgadzam się ze wszystkimi punktami, oprócz tego szóstego, bo przez dowolne jego rozumienie, mamy wysyp rozwodów i rodzinnych tragedii.

    Pozdrawiam urodzinowo.

    1. Dziękuję za miłe słowa i refleksję nad tekstem. Jeśli chodzi o punkt 6 to ma on gwiazdkę na końcu z odnośnikiem – akceptacja i przyjęcie uczuć nie zwalnia z pracy nad sobą. Ten punkt może wydawać się zwodniczy, ale bez przyjęcia i akceptacji trudnych uczuć nie ma możliwości prawidłowego poznania siebie i właściwej pracy wewnętrznej. Oczywiście, że uczucia nie mogą nami sterować ale bez ich przyjęcia i akceptacji możemy właśnie paradoksalnie stać się ich niewolnikami. One nas zawsze o czymś informują. Dojrzała praca nad uczuciami prowadzi do odkrywania przyczyn a nie ślepego podążania za nimi. W przypadku zakochania, o którym Pan/Pani pisze to zazwyczaj świadczy ono o brakach w relacji między małżonkami lub jakimś niezaspokojeniu emocjonalnym i niedojrzałości osoby, która ślepo za tym uczuciem poszła. Napisałam ostatnio tekst o uczuciach „Nowa/stara herezja czyli skandal człowieczeństwa, tam jest to trochę bardziej rozszerzone (choć też nie wyczerpująco). Bardzo dziękuję za ten komentarz, ponieważ jest to już drugi głos z wątpliwościami odnośnie akceptacji uczuć. Jest to dla mnie motywacja, aby tematem zająć się w pierwszej kolejności. Zachęcam zatem do dalszej obserwacji bloga, w kolejnych tekstach temat mocno rozbuduję. Widzę, że jest potrzeba głębszego wejścia. Zarówno dla DDA jak i dla ludzi bez tej dysfunkcji akceptacja i przyjęcie uczuć i słabości jest kluczowa w drodze do wolności i szczęścia i tę opinię będę podtrzymywać aż do śmierci ☺️.
      Problemem nie są uczucia. Jest nim to, że się ich boimy lub ślepo za nimi idziemy. Przyczyną jest to, że nie zostaliśmy nauczeni dojrzałej współpracy z nimi.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę wspaniałej niedzieli.

  2. „Problemem nie są uczucia. Jest nim to, że się ich boimy lub ślepo za nimi idziemy”.

    Niestety, nie istnieje taka nauka, ani taki szablon, ani taka poradnia, która by znalazła jedynie racjonalne wyjście z podszeptów naszego wnętrza.
    Albo uczucie trzeba przyjąć i wypełnić, albo odrzucić. Jako ludzie, mamy wolną wolę, ale liczy się tylko ta dobra wola. Nie wszystko da się pogodzić, i trzeba przyjąć to z pokorą, a sumienie da usprawiedliwienie i pokój w sercu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.