DDA – KIM JESTEŚMY CZĘŚĆ I

DDA – KIM JESTEŚMY, CZĘŚĆ I

Nie rozpoznasz nas na ulicy. Nie różnimy się od innych na pierwszy rzut oka. Często wydaje się, że jesteśmy ludźmi sukcesu – dobre stanowiska, świetne pieniądze, idealnie dopasowane maski.  A jednak pod płaszczykiem uśmiechu kryje się dramat nie do opisania. W innych przypadkach sami zostajemy alkoholikami lub jesteśmy z nimi w związku.

Nasze dzieciństwo było koszmarem. Nie było ciepła, miłości i zainteresowania. Była butelka, wokół której wszyscy się kręcili. W pierwszej kolejności sam alkoholik, następnie jego współuzależniony partner a na samym końcu ci, którzy w ogóle nie powinni na to patrzeć, czyli dzieci.

„Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (i nie tylko) szacuje, że w Polsce żyje prawie 4 miliony dzieci, których rodzice nadużywają alkoholu, i około 1,5 miliona dzieci alkoholików.”[1] Skala problemu jest więc zatrważająca. Autorka tego cytatu szacuje, że około 40% populacji dorosłych w Polsce zmaga się z syndromem DDA.[2]

Zakres naszych problemów, w zależności od różnych czynników (długości życia w rodzinie alkoholowej; czy występowała przemoc i w jakich formach; czy jedno z rodziców było uzależnione, czy też oboje; czy rodzic niepijący był współuzależniony; jaka jest indywidualna odporność psychiczna danej osoby itp.) jest bardzo szeroki i obejmuje, między innymi:

– zaniżone poczucie własnej wartości

– nieumiejętność radzenia sobie ze stresem

– problemy w budowaniu bliskości w relacjach

– wypieranie emocji, brak umiejętności ich nazywania i przeżywania

– konieczność zgadywania, co jest normalne

– poczucie braku przystosowania

– niskie kompetencje społeczne

– lęki

– depresję

– zespół stresu pourazowego

– silną potrzebę kontroli

oraz wiele innych indywidualnych problemów w dorosłym życiu.

Niniejszy post nie ma na celu opisania wszystkich tych problemów, jest jedynie wstępem – abyś drogi czytelniku, jeśli nie jesteś DDA, spojrzał na nas życzliwym okiem. Borykamy się z ciężkim bagażem doświadczeń i przez to czasem zachowujemy się dziwnie.

Kochana czytelniczko/czytelniku, którzy zmagacie się z syndromem DDA, w tym także z problemami duchowymi (a tych jest bardzo dużo – sama o tym doskonale wiem), chcę Cię zaprosić do wspólnej drogi. Pragnę podzielić się z Tobą siłą, doświadczeniem i nadzieją. Dziś bowiem, po wielu latach zmagań, jestem przekonana, że etykieta DDA nas nie definiuje – jesteśmy kimś znacznie więcej – jesteśmy DDB 😊, a co to oznacza, to chciałabym Ci pokazać całą serią najbliższych postów. Nasze doświadczenie może być łańcuchem ciągnącym nas na dno a może też być naszym bogactwem, które stanie się zalążkiem skrzydeł, które uniosą nas wysoko. Czego i Tobie, i sobie życzę!

Pozdrawiam Cię serdecznie i do poczytania!

😀


[1] Kucińska M., DDA, czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików, w: Gdzie się podziało moje dzieciństwo, red. Żak P., Kielce 2017, s. 25

[2] Por. tamże

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.