CO W SERCU TO NA JĘZYKU

Łk 6, 45b

„Bo z obfitości serca mówią jego usta.”

Czasem sami jesteśmy zaskoczeni wypowiadanymi przez nas słowami, których później nie można już cofnąć. Wielokrotnie po ochłonięciu stwierdzamy, że normalnie nigdy nie powiedzielibyśmy tego, co przed chwilą wyszło z naszych ust. Tak, jakby ktoś mówił za nas. Dręczą nas wyrzuty sumienia, później zaciskamy zęby, żeby tylko sytuacja się nie powtórzyła.

Tylko, że jak mówi moja przyjaciółka, od zaciskania zębów dostaje się paradontozy (ja dodatkowo twierdzę, że szczękościsku). Zaciśnięcie zębów, by nie wypowiedzieć złych słów nie poprawia sytuacji. Negatywne emocje i myśli nadal się kumulują jak wygrana w totolotku i zaczynają szkodzić nam samym w zamian za szkodzenie otoczeniu.

Jezus mówi dzisiaj, że usta mówią z obfitości serca. To oznacza, że nie z językiem jest problem, a z sercem. Dla starożytnych Izraelitów serce było równoznaczne z naszym rozumieniem duszy. Było źródłem myśli, uczuć i emocji człowieka.

Jeśli warczysz na wszystkich dookoła lub odpowiadasz krzykiem na coś, na co teoretycznie nie powinieneś, znaczy to, że coś jest nie tak z twoim sercem. Zanim wybuchniesz, zatrzymaj się. Jeśli nie potrafisz, zrób to później. Ale usiądź sam ze sobą i zajrzyj do swojego wnętrza – co się dzieje w twoim sercu, że tak reagujesz? Jakie emocje się w tobie obudziły? Może twoja agresja wynika ze strachu, lęku lub smutku? Znajdź przyczynę złych słów, które wychodzą z twoich ust. Może czujesz się przytłoczony, brakuje ci cierpliwości, jesteś po prostu zmęczony?

Jak już dotrzesz do uczuć, zastanów się, czego potrzebujesz, żeby sobie z nimi poradzić. Może masz za mało czasu dla siebie? Może są jakieś problemy w relacjach, którymi trzeba się zająć? Czy na pewno radzisz sobie z natłokiem obowiązków, być może warto część odpuścić lub przekazać komuś?

Znajdź przyczynę w sercu – a znajdziesz rozwiązanie!

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.